Słabsze wyniki edukacyjne chłopców są jednym z najpilniejszych wyzwań cywilizacyjnych współczesnej Polski. W debacie publicznej powoli zaczyna się już pojawiać temat nierównowagi płci wśród absolwentów studiów – dyplom uzyskuje 55% młodych kobiet i 37% młodych mężczyzn. Dyplom magistra zdobywa dwukrotnie więcej kobiet niż mężczyzn. Źródła tej nierówności wciąż pozostają jednak niezauważone. Piszę o nich w nowej książce „Mężczyźni. O nierówności płci”.
Wczesne nierówności w szkole
Nierówności wyraźnie widać już w szkole podstawowej. Na egzaminie ósmoklasisty chłopcy uzyskują średnio o 8–9 punktów procentowych gorsze wyniki z języka polskiego niż ich rówieśniczki. Do tego uzyskują o 2–3 punkty procentowe mniej z języka angielskiego. Wbrew powszechnemu przekonaniu nie mają przewagi na egzaminie z matematyki.
Nierówności w umiejętnościach językowych mają dalsze skutki. Brak biegłości w czytaniu ze zrozumieniem utrudnia przyswajanie wiedzy z każdego innego przedmiotu, od historii po fizykę. Jeśli uczeń ma trudności z szybkim zrozumieniem polecenia czy tekstu źródłowego, jego szanse na sukces w nauce drastycznie spadają.
Oceny i wyniki egzaminu ósmoklasisty wpływają z kolei na ocenę własnych możliwości, wybory szkół ponadpodstawowych i szanse na dostanie się do najlepszych klas. Do liceów trafia blisko 60% dziewcząt, ale tylko co trzeci chłopiec. Większość chłopców idzie do techników i szkół branżowych, co często utrudnia im drogę do dalszego kształcenia na poziomie uniwersyteckim.
Zaległości edukacyjne i następujące w ich skutek wykluczenie, mają tragiczne skutki długofalowe. Długość życia mężczyzn w Polsce jest silnie skorelowana z wykształceniem. Mężczyźni z wykształceniem podstawowym żyją o prawie 13 lat krócej od tych z wykształceniem wyższym. Wykluczenie ze środowiska szkolnego może z kolei przyczyniać się do radykalizacji i przestępczości.

Brak reakcji instytucji
Dotychczas instytucje państwowe nie podejmują wystarczających działań. Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa dopiero niedawno zauważył fakt, że różnice w umiejętnościach czytania i aktywności czytelniczej znacząco różnią się między płciami. Państwowe programy zazwyczaj promują czytelnictwo w sposób uniwersalny, nieuwzględniający szczególnych potrzeb związanych z płcią.
Instytucje publiczne, zamiast wyrównywać szanse, niekiedy wręcz pogłębiają dyskryminację. W programach unijnych przyznaje się niekiedy dodatkowe punkty za płeć żeńską przy rekrutacji do projektów edukacyjnych. Uzasadnia się to niskim odsetkiem kobiet na stanowiskach kierowniczych w przyszłości, ignorując fakt, że w dzieciństwie to chłopcy mają większe trudności z nauką i wymagają wsparcia.
Od Golema do Pigmaliona
Psychologia opisuje tzw. efekt Golema – osoby, od których otoczenie oczekuje słabszych wyników albo złych zachowań, rzeczywiście zaczynają realizować te oczekiwania. Chłopcy, słysząc, że są „leniwi” lub że „chłopaki tak mają”, przyjmują rolę ucznia niegrzecznego lub rezygnują ze starań.
Nauczyciele i szkoły powinni świadome przechodzić do efektu Pigmaliona – czyli stawiania chłopcom ambitnych wyzwań i dostrzegania w nich potencjału zamiast deficytów. A następnie wspierać ich w spełnianiu tych ambicji i doceniać za to, co uda im się osiągnąć. Chłopcy nie potrzebują obniżania wymagań, lecz celów, które będą uznawać za wartościowe. Dlaczego zatem rzadziej zaglądają do książek?
Uczenie przez przykład
Rozwiązanie problemu czytelnictwa nie może ograniczać się do murów szkoły. Dzieci kopiują zachowania rodziców, a tylko 35% mężczyzn zadeklarowało przeczytanie choć jednej książki w ciągu roku (w porównaniu do 47% kobiet). Jeśli ojciec spędza czas wyłącznie przed telewizorem lub smartfonem, syn nie uzna czytania za oczywistą część życia mężczyzny.
Akcje takie jak „Tata też czyta” dają ojcom narzędzia do włączania się w rozwój dzieci przez wspólne czytanie. Pokazują, że wspólna lektura to nie tylko nauka, ale także budowanie więzi. „Męskie Czytanie” uświadamia z kolei biblioteki i nauczycieli, jak można zainteresować chłopców i mężczyzn. Może w tym pomóc tworzenie miejsc i okazji do spotkań albo warunków do pracy w ciszy. Dobrze sprawdzi się też przyciąganie wzroku artefaktami, takimi jak piłka postawiona na półce.

Trzeba pamiętać, że dla chłopców i mężczyzn czytanie to przede wszystkim konkret – książka ma być narzędziem, które pomaga zrozumieć świat lub nauczyć się czegoś praktycznego. Jeśli na półkach brakuje poradników, reportaży czy nowinek o technologiach, chłopcy mogą uznawać, że biblioteka to miejsce nie dla nich. Żeby to zmienić, musimy docenić ich pragmatyzm. Dopóki czytanie będzie się kojarzyć bardziej z fikcją, niż konkretną wiedzą i działaniem, chłopacy będą rzadziej wyrabiać nawyk czytania.
Najważniejsze wnioski
Działania na rzecz równych szans w edukacji muszą uwzględniać płeć. Wykluczenie edukacyjne we współczesnej Polsce ma twarz chłopca, który nie potrafi zrozumieć tekstu lektury albo zadania z treścią. Chłopca, którego otoczenie przekonuje, że edukacja formalna nie jest potrzebna w prawdziwym życiu – bo dla chłopaka najważniejszy jest „fach w ręku”. Zamiana efektu Golema na efekt Pigmaliona oraz aktywizacja ojców to droga do zmniejszenia nierówności w edukacji i czytelnictwie.
Czytelnictwo chłopców jest kluczowe dla ich wyników edukacyjnych i życiowych. Czas, aby instytucje państwowe zauważyły, że najsłabsze wyniki w nauce osiągają właśnie chłopcy i zwłaszcza tych, którzy mieszkają w małych miejscowościach, uznali za grupę potrzebującą szczególnego wsparcia.
dr Michał Gulczyński 
Autor książki „Mężczyźni. O nierówności płci” i publikacji naukowych o nierównościach płci w edukacji, migracjach i polityce. Współzałożyciel Stowarzyszenia na rzecz Chłopców i Mężczyzn. Jest stypendystą Europejskiego Instytutu Uniwersyteckiego we Florencji.

