You are currently viewing Ci twardziele udowadniają, że czytanie to sport kontaktowy. Australijski Tough Guy Book Club

Ci twardziele udowadniają, że czytanie to sport kontaktowy. Australijski Tough Guy Book Club

Typowy wtorkowy wieczór w pubie w Collingwood (Melbourne, Australia). W powietrzu unosi się zapach frytek i piwa. Na ekranie telewizora migają skróty meczów, a przy barze ktoś głośno kłóci się o wynik. To ostatnie miejsce na ziemi, w którym można by się spodziewać facetów z nosem w „Krwawym południku” Cormaca McCarthy’ego.

A jednak są tutaj.

To właśnie w tym miejscu w 2012 roku powstał Tough Guy Book Club, czyli Czytelniczy Klub Twardzieli. Jego twórca, Shay Leighton, zaprosił kilku znajomych na wspólne czytanie w pubie. Chciał stworzyć przestrzeń do rozmów innych niż te o pracy czy sporcie. Wychodził z prostego założenia: wielu mężczyznom wmówiono, że rozmowa o czymś głębszym niż sport to słabość. Nazwa klubu była więc prowokacją. Miała pokazać, że czytanie i męskość nie stoją po przeciwnych stronach.

Początkowo była to niewielka, lokalna inicjatywa. Kilka spotkań i kilkunastu uczestników. Z czasem zaczęli dołączać kolejni. Wieść o nietypowym klubie rozchodziła się szybko. Dziś Tough Guy Book Club działa w ponad stu pięćdziesięciu miastach na świecie, między innymi w Australii, Wielkiej Brytanii, Kanadzie i Stanach Zjednoczonych.

Książka jako pretekst do rozmowy

Każdego miesiąca uczestnicy czytają tę samą książkę. Potem spotykają się i rozmawiają o tym, co ich poruszyło, zaskoczyło albo skłoniło do refleksji. Sięgają po klasykę i literaturę współczesną, opowiadającą o wyborach, relacjach, odpowiedzialności i sensie życia.

W pubowej atmosferze rozmowy na takie tematy toczą się naturalnie. Bez presji i bez oceniania. Dla wielu uczestników to pierwszy od lat kontakt z regularnym czytaniem. Klub daje im prostą strukturę: jedna książka, jedno spotkanie, stały termin. To wystarcza, by stopniowo budować nawyk i poczucie, że czytanie jest częścią codziennego życia.

Spotkanie Czytelniczego klubu twardzieli w pubie w Australii

Wspólnota, która daje poczucie siły

Tough Guy Book Club szybko stał się czymś więcej niż klubem książki. Dla wielu mężczyzn to przestrzeń spotkań i rozmów, których wcześniej im brakowało. W dorosłym życiu wielu mężczyzn, między pracą a obowiązkami, trudno o jakościowy, regularny kontakt z innymi ludźmi.

Książka staje się tu pretekstem do budowania relacji. Do rozmów o sprawach, o których rzadko mówi się na co dzień: o trudnościach, wątpliwościach, odpowiedzialności za bliskich i zmieniającym się świecie. Regularne spotkania pomagają przełamywać samotność i poczucie izolacji. Dają też poczucie dumy. Pokazują, że ciekawość świata i wrażliwość nie są oznaką słabości, lecz elementem dojrzałości.

Co ta historia mówi bibliotekarzom?

Historia Tough Guy Book Club jest ważnym sygnałem dla bibliotekarzy i animatorów kultury. Pokazuje, że promocja czytelnictwa nie musi ograniczać się do przestrzeni biblioteki. Jeśli w bibliotece brakuje mężczyzn, warto zastanowić się, czy oferta rzeczywiście dociera do ich codziennych światów. Być może potrzebne są działania w klubach osiedlowych, domach kultury, kawiarniach czy lokalnych pubach?

Tough Guy Book Club przypomina też, że do rozpoczęcia zmiany często wystarczy prosty pomysł i kilka zaangażowanych osób. Dla wielu bibliotekarzy może to być inspiracja do tworzenia lokalnych klubów czytelniczych dopasowanych do potrzeb lokalnych społeczności. Bez patosu i wielkich deklaracji. Za to z myślą o realnych potrzebach ludzi, którzy chcą czytać, rozmawiać i być razem.

A Ty co o tym myślisz? Czy taka inicjatywa wydaje Ci się ciekawa, kontrowersyjna, a może zupełnie naturalna? Czy „czytelniczy klub twardzieli” miałby szansę sprawdzić się w Polsce? Zajrzyj do posta na Facebooku i podziel się swoją opinią w komentarzu!

Źródło zdjęć: Tough Guy Book Club
Artykuł opracowany na podstawie informacji na stronie: Tough Guy Book Club

SPRAWDŹ TEMATY SZKOLEŃ Z MĘSKIEGO CZYTANIA »

Zorganizuj szkolenie w swojej bibliotece – wypełnij formularz, a odezwiemy się do Ciebie!